z-lodziejka5 | e-blogi.pl
_blog z-lodziejka5
zwycięstwo 2018-12-12

Brawo Łódź po raz kolejny! Nie mamy placu kurdupla. Plac Zwycięstwa jest OK.


zostaję, nie zostaję? 2018-12-06

Dość bezczelny komunikat o zachowaniu (lub nie) danych w nowej odsłonie. Ale o formie nowej odsłony ani mru mru. To taki niby wybór, dobrodzieje. Aż się odechciewa kontynuować. Dzięki.


Brawo Hanka! 2018-10-22

No i po wyborach. Jestem dumna z mojej Łodzi. Ponad 70% dla Hanny Z. Sukces, brawo łodzianie, brawo Hanna. Tak miało być, bez względu na to, co czeka nas dalej. Trzymamy kciuki, będziemy z całej siły wspierać. Ale brawa też dla warszawiaków, jesteście OK. Ludzie, lubię was :)


dentysta sadysta 2018-10-20

Ratunku! W ciągu minionego tygodnia musiałam być trzy razy u stomatologa. Dwa razy dość trudne zabiegi, trzeci raz nieco lżejsze. Dodatkowym utrudnieniem jest fakt, że mam straszliwy odruch wymiotny. Jeśli muszę w jadaczce znosić narzędzia tortur: wiertło, tampony, odsysacz śliny i jeszcze często rękę stomatologa, to po prostu się duszę. Na szczęście chodzę do tej kliniki od kilku lat i moje problemy są panu doktorowi i reszcie obsługi znane, więc starają się jakoś temu zaradzić. Ja też się staram, ale z różnym skutkiem. Ale teraz mam całe 3 tygodnie spokoju, a potem jeszcze jakieś małe podduszanie. Moje ząbki są takie złośliwe. Staram się uciułać trochę grosza na jakiś potrzebny zakup lub wyjazd, a gdy już zbliżam się do potrzebnej mi kwoty, to coś się dzieje z zębami i oddaję wszystko stomatologowi. Oczywiście leczenie jest prywatne, bo mam zęby zniszczone przez leczenie ich przez lata w ramach ubezpieczenia. Leczenie w prywatnej klinice jest bardzo drogie, ale przynajmniej mam leczone porządnie i w miłej atmosferze. Ponadto mogę sobie pokwękać i nikt się na mnie nie wydziera. Mimo tego przypomina mi się stara piosenka "Dentysta - sadysta, sadysta - dentysta" choć już nie pamiętam, kto ją śpiewał.


sikoreczka samba 2018-10-12

Około godziny 10 siadam w wygodnym fotelu z widokiem na okna i popijam pyszną kawkę z przyprawami. To taka chwila spokoju z zagapieniem się w niebo z perspektywy 9 piętra. Ptaki, chmury, samoloty itp. Pamiętam,  że poprzedniej jesieni i zimy często o tej porze siadała na parapecie lub suszarce za oknem sikoreczka. No i w tym roku dzisiaj po raz pierwszy pokazał się na parapecie  podskakujący żółtozielony brzuszek z ciekawskim łebkiem. Oczywiście w porze mojego rytualnego delektowania się kawą. Zaskakujący jest fakt, że ptaszek pojawia się o tej samej porze, jakby miał zegarek. Przyleci, pokręci łebkiem, pokaże kolorowy brzuszek, przykucnie i odlatuje. Bardzo lubię te odwiedziny, chciałabym poprosić, żeby posiedziała dłużej, ale nie potrafię jej tego przekazać. Mam nadzieję, że w tym roku również będzie mnie punktualnie i często odwiedzać. Samba sikoreczka :)


wiwat akademia 2018-10-11

Dziś początek roku akademickiego na UTW. Aula Sołtana pęka w szwach, ledwie mieści ponad 600 osób. Mnóstwo osób znajomych i tyleż nieznajomych, fajna atmosfera. Cała sala ochoczo, bez przymusu zaśpiewała hymn, a potem gaudeamus - wychodzi nam to o wiele lepiej, niż niektórym chórom. Pani prezydent Zdanowska miała wykład o Zielonym Ekspo 2024, bardzo ciekawa perspektywa. Aż chciałoby się doczekać tego 2024 roku i zobaczyć to na własne oczy. Byłoby dobrze, żeby nikt tych planów nie zepsuł. No bo jeśli będzie nowy jakiś "dobrozmianowy" prezydent miasta, to wszystkie plany rozwoju Łodzi mogą dotyczyć kościołów, pomników oraz ulic i placów nazwanych imieniem Ka. Smutne. A w rozkładzie zajęć bardzo ciekawe tematy, żeby obskoczyć wszystkie spotkania, to chyba czasu zabraknie. Super. Gaudeamus igitur...


Rok 1984 2018-10-03

Po latach przeczytałam po raz drugi "Rok 1984" Georga Orwella, tym razem z doświadczeniem dorosłego człowieka i w bardzo niekorzystnych realiach politycznych dzisiejszej Polski. Prawdopodobnie nasi rządzący, uważający się za polityków, też czytali tę lekturę, lecz bez zrozumienia. Książkę wypożyczyłam z biblioteki. Z pieczątki wynika, że jest to dar czytelnika dokonany w 2008 roku, zatem biblioteka takich mądrych książek nie kupuje. Książka jest w tak dobrym stanie, że przez te 10 lat niewiele osób ją wypożyczyło. Półki uginają się od różnego czytadeł zniszczonych, wysmotruchanych, niektóre aż odstraszają brzydkim zapachem. Nawet takie ciekawe miejsce jak biblioteka odzwierciedla naszą rzeczywistość. Smutne, lecz niestety prawdziwe. 


czytać lubię 2018-09-17

Mogę śmiało zacytować hasło "nie jestem statystycznym Polakiem, lubię czytać książki" i zgodzić sie z nim. Zwłaszcza podczas niedomagań zdrowotnych spowodowanych złamanym niegdyś kręgosłupem, bo podobno z jakimś nerwem coś nie tak. Ale nie chcę o tym pisać. Tak więc czytam. Trafiło mi się kilka zaskakująco ciekawych. Np. taka "Przewrotność dobra", opisująca skutki niesprawiedliwego traktowania dziewczynki przez rodziców, którzy  uwielbiali tylko syna, pozwalali mu na wszystko i rozpieszczali, chwalili, a córkę ciągle karcili i wymagali od niej, by wszystkim usługiwała. Tak mi się wydaje, że skądś to znam, tylko ja nie byłam tak silna, jak opisana bohaterka. Było, minęło, ale ślad został. Cóż, pewno moi rodzice robili to dla mojego dobra. A  książka warta przeczytania, nawet jesli ktoś nie miał takich doświadczeń. Poza tym np. Macocha", "Alicja w krainie konieczności" , "Duże dziewczynki nie płaczą" i inne takie tam. Żadne arcydzieła, ale takie życiowe sprawy. Książki wypożyczam z biblioteki, ale staram się kupić nową książkę przynajmniej raz w roku (no bo ZUS mi na więcej pozwala) i wtedy mam prawdziwe święto. Otwieranie nowej książki, jej zapach i tajemnica daje się porównać z orgazmem. No ja tak mam.


inwestorka 2018-09-11

Po długim namyśle zainwestowałam w ciśnieniową myjkę do okien. Nie kosztuje aż tak wiele i postanowiłam spróbować. Zaprzyjaźniałam się z nią od rana i mycie wyszło całkiem nieźle, nawet mój pokiereszowany kręgosłup za bardzo się nie buntował. Jestem z siebie dumna, że dałam radę sama, zatem jeśli nic nowego mnie nie dopadnie, to nie będę płaciła za mycie okien i wydatek ma szansę się zwrócić. Ale zrobiło się ze mnie skąpiradło na starość! Teraz mogę się zgodzić z niektórymi znajomymi, że mycie okien to przyjemna praca. Strasznie mi nawalają nogi  od czasu, gdy po umyciu głowy nad umywalką nie byłm w stanie sie wyprostować. Potworny ból w okolicach pośladków, który z czasem zszedł na uda i tak drań pozostał. Dostałam leki, które nieco łagodzą ból, ale działają dopiero po kilku godzinach. Mam jeszcze miesiąc wakacji, niby fajnie, ale troche już mi tęskno do zajęć.


goście 2018-08-31

Miałam dziś odwiedziny. Przyjechali z Anglii. Asia i trzech Anglików Stiv, Adam i Daniel. Ja po angielsku nie za bardzo, Stiv po polsku prawie wcale, a dzieciaki Adam i Daniel rozumieją po polsku , ale trudno ich zmusić do mówienia w tym języku. To zrozumiałe, sa urodzeni i wychowani w Anglii. Kiedy daje sie im prezenty, wtedy potrafią z uśmiechem powiedzieć proszę i dziekuję. Po prostu należy ich przekupić. Z ich zachowania można wyczytać, że rozumieją, o czym z Asią rozmawiamy po polsku. Stiv zna kilka grzecznościowych zwrotów i podstawowe słowa, tak, nie, kawa, herbata, wodka itp. Poza tym jak on mówi po polsku to ja go nie rozumiem, a jak ja mówię po angielsku, to on mnie nie rozumie. Tak więc Asia służy przede wszystkim jako tłumacz i zawsze ubolewam nad tym, że nie zdążymy się nagadać o swoich sprawach. Całe to towarzystwo jest sympatyczne i bardzo lubie nasze spotkania. Szkoda, że dość rzadko się spotykamy. Fajnie tam sobie żyją, spokojnie, dostatnio, wygodnie. Trochę żal, że u nas tak nie jest, bo ja nie wyobrażam sobie jednak życia za granicami Polski. Cóż, w życiu zawsze jest coś za coś.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]