z-lodziejka5 | e-blogi.pl
_blog z-lodziejka5
RODO u lekarza 2018-07-17

Wyczekana wizyta u okulisty, dostałam numerek, czekam, czekam, czekam... długo, ale z pacjentami z poczuciem humoru czas się nie dłuży. Wchodzę do gabinetu, za biurkiem "urzęduje" okulista, znam go bo chodzę od kilku lat na kontrole. Siadam na krześle przeznaczonym dla pacjenta. Na biurku stoi komputer z wielkim monitorem oraz ogromny kosz. Nie widzę ani kawałka lekarza, bo zasłania go wielki monitor, natomiast kosz zasłania karty innych pacjentów. RODO działa! Prawdopodobnie jestem niedoinformowana, bo nie doczytałam, że wg zasad RODO należy chronić lekarza przed wzrokiem pacjenta. Może to jest wymagane tylko u okulisty?  Bardzo mnie ta sytuacja rozśmieszyła, ale postanowiłam zachować się poważnie, stosownie do wieku. Lekarz jest w porządku, konkretny, małomówny, bada dokładnie to co należy bez zbędnych komentarzy. Ale po badaniach zaczyna się komputerowa orka w sprawie wyników badań i wypisywanie recepty na okulary. Zmagania lekarza z klawiaturą są heroiczne, stukanie zajęło około 20 minut. Widać, że pan doktor z niechęcią musi zaakceptować komputer. Dobrze, że byłam zasłonięta i nie było widać, że skręca mnie ze śmiechu. Nie naśmiewam się z lekarza, bo każdy początkujacy ma kłopoty z pisaniem. No i po takiej wizycie, jak tu się nie cieszyć życiem?


elktryczny kopacz 2018-07-09

Około południa wróciłam ze sklepu. Chwila odpoczynku,gra radio piosenkę "Weź się przytul", zaraz wyjmę naczynia ze zmywarki. Nagle wielkie bum i radio milknie. Brak prądu, sprawdzam bezpieczniki - w porządku. Wyglądam przez okno, bo pod blokiem trwają wykopki pod remont sieci ciepłowniczej. No i mam winnych. Koparka przerwała przewód instalacji elektrycznej. Wracając ze sklepu widziałam, że chłopcy przy tych wykopkach są dziwnie wyluzowani i rozchichotani. Pomyślałam, że to miło spotkać szczęśliwych ludzi przy pracy. No i się zaczęło. Przyjeżdża szef, zagląda do wykopu i łapie za telefon. Przyjeżdża pogotowie ratunkowe, nie widać kogo ratuje, ale po kilkunastu minutach odjeżdża. Przyjeżdżją różne wozy techniczne, coraz to nowi ludzie zaglądają do  tego samego wykopu  i wymachują papierami. Mieszkańcy naszego bloku komentują zdarzenie, różnie, każdy po swojemu. Nikt nie zchodzi na dół, bo przeciez winda nie działa. A ja mam dwa powody do radości: 1. dobrze, że to nie instalacja gazowa została uszkodzona, bo byśmy wylecieli w powietrze, 2. dobrze, że zmywarka zdążyła spokojnie zakończyć zmywanie.  Ale wykopy trwaja nadal...


Jak żółw ociężale 2018-07-08

Sobota i niedziela, któż tych dwóch dni nie lubi. Bez względu na pogodę. Ja nie jestem wyjątkiem. Dłuższe pospanie, śniadanko, kawka, telewizorek, dokładniejsze ogarnięcie mieszkania, jakiś zabieg pielęgnacyjny dla skóry, włosów i paznokci, wolny spacerek z podziwianiem przyrody, spotkanie ze znajomymi itd.  Nuda?  Tak, ale czasem przyjemnie się tak ponudzić. Ma się wtedy wrażenie, że czas tak nie zasuwa. 


komórki są nerwowe 2018-07-06

2018-07-0618:35:27 Kolejna wizyta u ortopedy, bo boli. Po złamaniu kręgosłupa i barku, skęceniach stawu skokowego, zwyrodnienia kolan itp. Pani dr twierdzi, że najważniejsze w leczeniu moich dolegliwości jest spowodowanie, aby komórki nerwowe się dogadały. No i ordynuje mi różne tabletki, maści, żele..., a ja posłusznie łykam, smaruję, masuję. Pomaga, choć jak dla mnie trochę powolnie. Czasem słyszę nawet, jak moje komórki najpierw się kłócą, a potem łagodnie się godzą. A może to odgłosy zza ściany, bo sąsiedzi też maja potrzebę dogadania się? Podziwiam panią doktor, bo przez wiele lat musi wysłuchiwać narzekania cierpiących ludzi, ja od samego wysłuchiwania chyba zaczęła bym wyć. W czasie każdej wizyty jedna z nas, a czasem obydwie rzucamy jakiś żart, a ostatnio pani doktor opowiedziała świński kawał, którego nie zacytuję. I tak życie staje się bardziej znośne. 


Eko Łódź Czyste Miasto 2018-07-05

Eko Łódź Czyste Miasto selektywna zbiórka odpadów - piękna inicjatywa, choć dla mieszkańców biokowisk nieco kłopotliwa. W naszym wieżowcu zsypy zostały zlikwidowane kilkanaście tat temu, no i chwała, bo jakby mniej nieprzyjemnych zapachów w budynku. Teraz segregujemy odpady na w 5 woreczkach, nie jest to wbrew pozorom takie trudne jak sie wydawało, dajemy radę. Jednak najlepszy sposób wymyślili moi sasiedzi mieszkajacy pietro wyżej - dokładnie nade mną na 10 piętrze. Młodzi, sympatycznie wyglądający ludzie, pan i pani, podobno studenci. Po prostu wyrzucają wszystkie śmieci przez okna. Nie ma znaczenia, czy są to butelki, resztki jedzenia, pety, podpaski, zawartość worka z odkurzacza itp. Znaczna część tego bogactwa ląduje na moich parapetach, a jeśli mają siłę się nieco wychylić, to i na szybach się co nieco przyklei. Rozmowa z nimi nie ma najmniejszego sensu, nic nie dociera, Uważają siebie za najmądrzejszych, najpiękniejszych i nikt nie będzie ich pouczał.  No i racja, są młodzi, kształcą się i na pewno maja zamiar zmienić świat. Powodzenia.Tak wygląda moje czyste miasto. 


kurierskie oczy 2018-07-04

Zajęcia dla seniorów w klubie fitness. Na salę wchodzi młody chłopak, kurier z przesyłką. Pracownik klubu poszedł po coś na zaplecze. Obserwuję kuriera, ma bardzo zdziwioną minę i robi coraz większe oczy. Rozumiem, młodzieniec doznał szoku. W klubie fitness trenują przecież zawsze piękne, smukłe młode dziewczyny, a jemu trafił się niecodzienny widok: kilkanaście emerytek z brzuchami, zniekształconymi figurami, niezbyt zgrabnymi nogami i na ogół bez wcięcia w talii. Niestety, większość z nas tak wyglądała w obcisłych kostiumach do ćwiczeń. Smutne, ale prawdziwe. Ledwo opanowałam śmiech, ale odrobinę żal mi było kuriera. Mam nadzieję, że nie doznał  jakiegoś urazu...


studentka? 2018-07-02

Fitness, fajna sprawa. Trzeba się nieco  zmusić do działania, spocić a po godzinie ulga, poprawa nastroju i poczucie, że zrobiłam coś z sensem dla siebie. Mam złamany kręgosłup lędźwiowy i muszę zadbać o mięśnie, żeby sie całkiem nie rozsypać. Trener Witek jest bardzo spokojny, cichy, delikatny, ale daje nam nieźle popalić. Często po ćwiczeniach czuję ból w mięśniach, o których nawet  nie wiedziałam, że je mam. Taka gimnastyka dla emerytów, ale też dla studentów. Bo jestem też studentką na UTW. Pewnie niektórych to śmieszy, ale to MA SENS.


po mandali 2018-07-01

Maluję, spokojnie po jednej mandali gdy spotka mnie jakaś przykrość czy niepowodzenie.


Taki błachy przykład. Umówiłam się z długoletnią koleżanką, którą uważałam za przyjaciółkę, do teatru. Podałam dokładny termin i godzinę, prosiłam żeby sprawdziła, czy jej odpowiada i czy chciałaby obejrzeć spektakl. Odpowiedziała, że chce i wszystko jej odpowiada. Kupiłam z wyprzedzeniem bilety. W dniu poprzedzającym planowane wyjście wysłałam jej smsa z przypomnieniem. A moja kochana koleżanka zadzwoniła z informacją, że to miało być innego dnia, na co ona ma świadka, bo rozmawiała ze swoją córką o innym terminie. Nie pomogły moje przypomnienia o naszej rozmowie i o tym, że sprawdzała w notatniku, jaki ma plan na ten umówiony dzień. Nie przyszło jej nawet do głowy, by się przyznać, że się pomyliła i przeprosić. Tu muszę zaznaczyć, że koleżanka nie jest rozbrykaną nastolatką, a dojrzałą kobietą. Uznałam, że nie ma sensu kontynuowanie tej rozmowy.


Cóż, na uspokojenie pomalowałam sobie mandalę z jakimiś kwiatkami i serduszkami. Przyznam, że niezbyt mnie to uspokoiło,bo nie rozumiem fałszu. Moja była koleżanka często wypłakiwała mi się ze swoich kłopotów i zawsze jej pomagałam. Samo życie. 


A do teatru poszłam z sąsiadką i było miło.




Z Łodzi 2018-06-28

Mieszkam w Łodzi, dlatego przy próbie rejestacji bloga chciałam, aby login zawierał ten zwrot. Ale jak zwykle temu złośliwemu urzadzeniu coś się nie podobało i po kilku zmianach niespodziewanie dla siebie zostałam złodziejką, a właściwie z-lodziejką.


Wyjaśniam, że nie mam nic wspólnego z kradzieżą, jestem tylko niezbyt zaawansowaną internautką. To tak na wszelki wypadek, gdyby ktoś kiedyś zajrzał w te zapiski. 


mandale 2018-06-26

2018-06-2615:30:09


Kupiłam niedawno książkę z mandalami, taka do malowania, jak dla przedszkolaków.


Podobno mandale wprowadzją harmonię, porządkują, uspokajają. Ano zobaczymy. Ale żeby malować, potrzebne są kredki, których oczywiście juz od lat nie mam. Kupiłam, wybór jest ogromny, cienki, grube, trójkątne itp. W trakcie ich temperowania niespodziewanie przypomniała mi się taka scenka z wczesnego dzieciństwa.


Dostalam  na gwiazdkę wspaniały prezent: ołówek. Najwspanialsze w nim było to, że był całkiem nowy, długi i nie zatemperowany. Byłam szczęśliwa, nie mogłam oderwać od niego wzroku. Ponieważ byłam najmłodszym dzieckiem, to zawsze dostawały mi się jakieś krótkie, połamane i poobgryzane ołówki, które juz się starszyźnie nie nadawały do użytku. I nagle takie ogromne szczęście: nowy, długi, porządny i cały mój! No, ale moje starsze rodzeństwo jak zwykle musiało sie popisac swoją mądrością, zabrali mi go przemocą, zatemperowali i pokazali, jak sie pisze i rysuje. Nie pomogły moje protesty i płacz, byli silniejsi. Nasi rodzice też jak zwykle mnie nie rozumieli i z całą powagą stwierdzili, że przecież ołówek musi być zatemperowany, bo inaczej nie da sie go używać. I tak mój najpiękniejszy prezent stał się zwykłym ołówkiem.


Dziwne,że po tylu latach nagle coś takiego się przypomina. Uprzytomniłam sobie teraz, że bardzo dużo czasu mi zajęło, by nie pozwolić innym decydować o swoich sprawach i by wymgać, by moje potrzeby i prawa były respektowane. Teraz już sama decyduję, czy temperować swoje kredki :)


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]